Niedojrzały mężczyzna – moda czy już epidemia?

Mit idealnego związku
14 lipca 2016
Mity i fakty na temat terapii Gestalt
18 listopada 2016

Niedojrzały mężczyzna – moda czy już epidemia?
Artykuł ukazał się tutaj

Noszą koszulki z bohaterami dziecięcych kreskówek, słuchają młodzieżowej muzyki i spędzają czas w towarzystwie dwudziestolatków. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że dawno już przekroczyli trzydziestkę, albo i czterdziestkę. W Polsce mówi się o nich Piotruś Pan albo wieczny chłopiec. We Włoszech to bomboccioni, a w Ameryce – kidulci. Ta zbitka słów „kid” i „adult” na dobre zagościła w słowniku socjologów i określa osoby formalnie dorosłe, które mentalnie pozostają w sferze młodzieńczej. Kim jest kidult? Czy bycie wiecznym dzieckiem staje się modne? Czy można mówić o masowym charakterze negowania dorosłości po stronie mężczyzn? Odpowiedzi na te pytania poszukuje Monika Janiszewska w rozmowie z psychoterapeutką Anną Radomską-Malczak.

– Mężczyźni, którzy nie chcą dorosnąć, stale wymagają obsługi i troski, a cotygodniowe pranie podrzucają mamusi istnieli od zawsze. Czy istnieją jakieś syndromy wskazujące, że męski infantylizm wymyka się spod kontroli?
Rzeczywiście, sporo słyszy się ostatnio o masowej niedojrzałości mężczyzn, o syndromie Piotrusia Pana, jako o symbolu, chorobie lub epidemii naszych czasów. Prawdą jest też, że niedojrzali mężczyźni istnieli od zawsze. Tyle, że po pierwsze było ich mniej, a po drugie – nie było mody na obnoszenie się z własną niedojrzałością. Natomiast dziś dla kidultów nadszedł naprawdę dobry czas. Przy panującym kulcie młodości, indywidualistycznym i hedonistycznym nastawieniu do życia bycie kidultem jak najbardziej może mieć uzasadnienie. I nawet być modnym. Poza tym współczesny świat stawia przed mężczyznami naprawdę wysokie wymagania, które biorąc pod uwagę utratę wzorców rodzinnych i wzorców męskości, są trudne do spełnienia. Mężczyźni często są nieprzystosowani do roli współczesnego dorosłego. A takie nieprzystosowanie powoduje tęsknotę za dzieciństwem. Współcześni mężczyźni często albo nie dojrzewają wcale, albo dojrzewają późno – w wieku ok. 40 lat.

– Infantylność w naszych czasach dotyczy głównie mężczyzn?
Eksperci jednoznacznie twierdzą, że tak. Przyczyny tego mogą być na przykład historyczne. Mam tu na myśli katastrofę demograficzną XX wieku, która ukształtowała typ silnej, samodzielnej i samowystarczalnej kobiety. Duże znaczenie odgrywa tu także fizjologia: kobieta musi odpowiadać za swoje potomstwo, więc odpowiedzialność jest wpisana w jej naturę. Nie oznacza to oczywiście, że infantylne kobiety nie istnieją. Są to chociażby matki, które obrażają się na swoje dzieci i stawiają się tym samym na tym samym stopniu rozwoju, co ich pociechy. Czasami infantylność kobiet przejawia się jednak w zachowaniach zgoła nie kojarzących się z dziecinnością np. w dążeniu do kontrolowania wszystkiego dookoła.

– Kidult przeciwstawia się nudnemu światu dorosłych. Z jego perspektywy to wybór zero-jedynkowy: albo jestem smutasem w garniturze, albo wiecznym chłopcem.
Podział w stylu: „Albo jesteś kidultem, albo nudnym dorosłym” sam w sobie brzmi dosyć dziecinnie. Dobra sytuacja to taka, w której jako dorośli ludzie potrafimy zachować w sobie pierwiastek dziecka. Objawia się on na przykład zaciekawieniem światem, życiem, ludźmi, zdolnością do spontaniczności, twórczości, otwartości etc. Natomiast infantylni dorośli zachowują w sobie również takie dziecięce cechy jak egocentryzm, skłonność do impulsywnych działań, zależność, a przede wszystkim brak odpowiedzialności.

– Kidult to jednak nie tylko konsumpcyjny styl życia. To także określony sposób funkcjonowania w społeczeństwie, budowania relacji. Jakie cechy wykazują infantylni mężczyźni?
Infantylni mężczyźni charakteryzują się tzw. nieadekwatną odpowiedzialnością, i według mnie jest to sprawa kluczowa. Za co człowiek dojrzały może i powinien odpowiadać? Za swoje zachowania, myśli, uczucia, pragnienia, relacje. Mamy wówczas do czynienia z odpowiedzialnością adekwatną. Jeśli przesuwam swoją odpowiedzialność na innych lub biorę na siebie odpowiedzialność za cudze zachowania, myśli itp., to jest to odpowiedzialność nieadekwatna. A w przypadku infantylnych mężczyzn przejawia się ona często w takich zachowaniach jak: uciekanie od trudności i problemów, unikanie samodzielnych decyzji, egocentryzm, lenistwo, skłonność do obrażania się , zapominalstwa, działań pod wpływem emocji, brak zdolności do budowania trwałych więzi, mocne przywiązanie do rodziców, nierealistyczne wyobrażenia o świecie.
– Co konkretnie ma Pani na myśli, mówiąc o nierealistycznych wyobrażeniach?
Niedojrzali mężczyźni są często romantykami lub cynikami. Romantycy negują wszystko co złe, a cynicy wszystko co dobre. W dzieciństwie i wczesnym okresie dojrzewania romantyczne wyobrażenie o świecie oraz idealizacja samego siebie jest zjawiskiem normalnym. Potem każdy młody człowiek na skutek spotkania się ze światem realnym przekonuje się, że nie wszystko jest tak piękne, jak miało być i przeżywa rozczarowanie. Romantyzm ustępuje miejsca cynizmowi. Nastolatek ma prawo być cynikiem, wszystko negować, bo właśnie jego idole i autorytety spadają z piedestałów na ziemię. Cynik to rozczarowany nastolatek, ale nie dojrzały dorosły.

– Jakie zachowania rodziców wpływają na to, że z dziecka wyrasta infantylny mężczyzna?
Niedojrzałość może zacząć kształtować się dosyć wcześnie. Składają się na nią codzienne drobne epizody. Sznurówki, które rodzic woli zawiązać dziecku sam – bo szybciej; nieodrobione zadania domowe, które matka dokańcza za dziecko w nocy; nieumyte naczynia, które łatwiej umyć samemu, niż wytłumaczyć dziecku, jak i po co należy to robić. Chęć uchronienia dziecka od wszelkich złych decyzji i wyborów. W końcu nieumiejętność rodziców do przyglądania się dzieciom z boku i dawania kredytu zaufania. Szczególnie ważnym okresem jest wiek 8-12 lat, kiedy dziecko powinno nauczyć się brać odpowiedzialność za siebie i swoje działania. Zadanie rodziców polega tu na tym, aby stopniowo, ale zdecydowanie, zdejmować z siebie troskę i odpowiedzialność za własne sprawy dziecka. Należy pozwolić dziecku spotkać się z negatywnymi konsekwencjami jego działań lub braku działań. Tylko wtedy będzie ono miało szansę wkroczyć w dorosłość. W wieku 13-18 lat u dziecka kształtuje się poczucie dorosłości, tożsamości, tworzy się własny system wartości, a od 18 roku – rozumienie swojego miejsca w społeczeństwie i przeznaczenia w życiu. Nie ma możliwości pokonania drogi do dorosłości bez „pola wolnego manewru”, w którym młody człowiek może eksperymentować ze samym sobą. To pole daje możliwość dokonywania własnych wyborów i odpowiadania za nie, ryzykowania i płacenia za to ryzyko.
Większość infantylnych dorosłych to w gruncie rzeczy ofiary nadopiekuńczości lub nad-kontroli rodziców. Z drugiej strony nie możemy pozwalać dziecku na wszystko. Kształtowanie odpowiedzialności jest jak wybór obuwia dla dziecka: nie kupujemy go na trzy rozmiary mniejszego lub większego. Jeśli chłopak chodzi do czwartej klasy, a mama pakuje mu tornister, nie jest to dla chłopaka dobre. Z kolei pierwszoklasista wracający samodzielnie do domu i odgrzewający sobie obiad, to dziecko w butach rozmiar 40. Dzieciom pozbawionym dzieciństwa też ciężko dorosnąć.
– Wyjdzie zaraz na to, że wszystkiemu jak zwykle winna jest teściowa…

Pamiętajmy, że rodzice infantylnego mężczyzny też są ludźmi, często nie wyrośniętymi z własnej infantylności. Jak na przykład matka, która z poczuciem dziecięcej omnipotencji uważa, że „jeśli ona tego nie dopilnuje, to wszystko się rozpadnie”. Poza tym dorastanie i rozwój to ciężka praca. Nie zawsze jest tak, że dziecko wyrywa się do dorosłości, a rodzic mozolnie ściąga go z powrotem. Często takie „niedorastanie” odbywa się za niewypowiedzianą zgodą obu stron. Aby żyć własnym życiem potrzeba dużo odwagi, a nie każdy ją ma. W konsekwencji wygodniej jest przełożyć odpowiedzialność na rodziców i żyć według ich decyzji. Często obie strony czerpią korzyści: matki żyją życiem dziecka, a dziecku na rękę jest taka sytuacja. Mama podpowie, gdzie warto pojechać na urlop i szukać dziewczyny, a do tego można do niej podrzucić cotygodniowe pranie.

– Co zrobić, jeśli taki Piotruś Pan to nasza połówka? Ot, oczarował nas swoim entuzjazmem i młodzieńczym zapałem, a teraz uczepił się naszych pleców jak huba drzewa i czeka aż zorganizujemy mu całą rzeczywistość dookoła.

Nie jesteśmy w stanie zmienić infantylnego mężczyzny. Jak zresztą każdego innego. Z pewnością nie należy brać na siebie odpowiedzialności za niego i za jego życie. Spróbujmy ją mu powoli oddawać i zobaczmy, co z tego wyjdzie. Możemy też polubić niedojrzałość naszego mężczyzny. Albo powiedzieć „dosyć” i odejść. Mężczyzna ma szansę dorosnąć tylko wtedy, gdy sam tego zechce i zacznie nad sobą pracować.

– Problem w tym, że może nie zechcieć. Ten brak dojrzałości w sumie jest bardzo wygodny i komfortowy. Dobrze się bawię, nie ponoszę odpowiedzialności, inni się o mnie troszczą.

Myślę, że wcześniej czy później każdy mężczyzna znajdzie się w swoim życiu w takiej sytuacji, kiedy stanie przed wyborem: albo pozostać ofiarą innych ludzi/okoliczności, albo zacząć żyć prawdziwym życiem i przyjąć odpowiedzialność za siebie. Uczucie, że nie żyje się własnym życiem, wynikające z braku odpowiedzialności za siebie; uczucie, że życie mija gdzieś obok; a w końcu uczucie pustki i braku sensu stawia przed człowiekiem taki wybór. Oczywiście są i tacy, którzy zrezygnują z prawdziwego dorosłego życia i wybiorą pozostanie w krainie dzieciństwa.

– Jeśli jednak mężczyzna wyruszy w podróż do krainy „dorosłość”, to czym się to objawi?

Przede wszystkim tym, że przyjmie odpowiedzialność za siebie, o której już wspominałam. Odpuści egocentryzm, bardziej realnie popatrzy się na świat, przyjmie to, że inni ludzie mają prawo żyć, odczuwać i zachowywać się inaczej niż on sam. Zobaczy, że w życiu istnieją tak święta, jak i zwykłe dni robocze. Nabędzie bardziej trzeźwy stosunek do sukcesów i porażek, kiedy to sukces nie jest celem samym w sobie, a porażka – katastrofą całego życia. Zakiełkuje w nim świadomość, że jest częścią ludzkości, i że warto tak brać od ludzi, jak i dawać. I kiedy coś nie wychodzi, przestanie oglądać się dookoła w poszukiwaniu winnego.

###

Anna Radomska-Malczak. Certyfikowana psychoterapeutka Gestalt. Prowadzi gabinet prywatny we Wrocławiu. Zajmuje się głównie psychoterapią indywidualną osób dorosłych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *